Joanna Garncarz: ciężka praca, determinacja i dobra atmosfera to klucz do sukcesu

W okresie przedświątecznym postanowiliśmy sprawdzić, co słuchać u naszych medalistów XXV Ogólnopolskich Mistrzostw w Minisiatkówce o Puchar Kinder+Sport im. Marka Kisiela. Porozmawialiśmy z Joanną Gancarz, zawodniczką MKS Dwójki Zawiercie w kategorii "4" dziewcząt. Jak jest jej pierwsza myśl, kiedy padają słowa "Kinder+Sport"? - Szczęście! Towarzyszy mi uśmiech na twarzy, bo bardzo lubię wracać do tych wspomnień. Poznałam nowych ludzi, którzy są dla mnie bardzo ważni w życiu - mówi złota medalistka.

minisiatkówka.pl: Wspólnie z drużyną MKS Dwójka Zawiercie zajęłaś pierwsze miejsce podczas XXV Wielkiego Finału Kinder+Sport w Zabrzu. Tegoroczny turniej ułożył się dla Was wspaniale. Co było kluczem do tego sukcesu?
Joanna Garncarz: Myślę, że kluczem do sukcesu była ciężka praca, determinacja i atmosfera jaka panowała w drużynie. W tym miejscu, muszę wspomnieć o sztabie szkoleniowym MKS Dwójka Zawiercie - Wacławie Gębarskim oraz Sebastianie Tchórzu, dzięki którym ten sukces udało się nam osiągnąć.

Możesz opowiedzieć, jak wyglądałby wasze przygotowania i treningi do turnieju Kinder+Sport?
Byłyśmy tak zwanym „świeżym” zespołem, bo wraz z moimi dwiema koleżankami doszłyśmy do Zawiercia w sezonie 2018/2019. Było nam na pewno ciężej, niż innym zespołom grającym razem w rozgrywkach minisiatkówki, które od początku ze sobą trenowały. My musiałyśmy się zgrać w dosyć krótkim czasie. Trenowałyśmy trzy razy w tygodniu. Do tego rozgrywałyśmy ligę młodziczek i rozgrywki w kategorii „czwórek”. Treningi były bardzo intensywne, ale jak widać bardzo skuteczne. Zapraszano nas na różne turnieje, gdzie mogłyśmy ogrywać się z innymi drużynami, ale też zgrywać się ze sobą. Wyjeżdżałyśmy też na obozy przygotowawcze, gdzie trenowałyśmy ze starszymi koleżankami.

Co najmilej wspominasz z tegorocznego turnieju?
Najmilej wspominam atmosferę tam panującą. Wsparcie jakie miałyśmy wśród najbliższych kibiców i sportową rywalizację z innymi zespołami.

Co twoim zdaniem jest najlepsze w turnieju Kinder+Sport?
Moim zdaniem najlepsze jest to, że możemy próbować swoich sił grając przeciwko najlepszym zespołom w Polsce i przy okazji możemy sprawdzić swoje umiejętności i budować charakter.

Jakbyś miała zachęcić inne osoby do wzięcia udziału w turnieju Kinder+Sport, to co byś im powiedziała? Dlaczego warto zgłaszać się do tego turnieju?
Każdy może wziąć w tym udział. Potrzeba dużo pracy, żeby tam pojechać i to już jest duży sukces. Na pewno pokazałabym tej osobie zdjęcia i filmiki, które przedstawiały, to co działo się na hali w Zabrzu. Oczywiście żadne zdjęcia i filmy nie zastąpią nam wspomnień, które mamy w sercu, ale w taki sposób możemy wyrazić swoje zdanie. Dodając do tego miłe słowo i emocje, który nam towarzyszyły.

Jak pierwsza myśl, przychodzi Ci do głowy, kiedy pada słowo Kinder+Sport oraz Joy of moving?
Szczęście! Towarzyszy mi uśmiech na twarzy, bo bardzo lubię wracać do tych wspomnień. Poznałam nowych ludzi, którzy są dla mnie bardzo ważni w życiu.

W tegorocznej edycji Kinder+Sport grałaś w kategorii "4". Jak toczy się Twoja dalsza przygoda z siatkówką?
W dalszym ciągu jestem zawodniczką Zawiercia. Trenuje pięć razy w tygodniu i rozgrywam mecze w trzech ligach: młodziczki, kadetki i I liga Śląska Kobiet. Dostaje powołania z kadry wojewódzkiej i z kadry Polski U-14. Te konsultacje stanowią jeden z etapów przygotowań do kwalifikacji do Mistrzostw Europy.

Przed nami święta Bożego Narodzenia. Jak spędzasz ten wyjątkowy czas?
Jest to jedyny czas, kiedy mam wolne i dlatego chce to wykorzystać, siedząc z rodziną przy jednym stole, śmiać się i wspólnie wracać do miłych wspomnień, które tworzą naszą historię.

Autor: Katarzyna Porębska, fot. Dariusz Lewandowski/Kinder+Sport