Łukasz Kaczmarek: na turniejach towarzyszyły nam ogromne emocje



Łukasz Kaczmarek, atakujący reprezentacji Polski oraz Grupy AZOTY ZAKSY Kędzierzyn-Koźle trzy raz miał szansę grać w Wielkim Finale minisiatkówki. - W czasie tego turnieju towarzyszyły, nam młodym zawodnikom ogromne emocje. Warto podkreślić, że za moich czasów w Polsce nie było tak wielu ogromnych obiektów sportowych. Oczywiście były, ale w kilku większych miastach. Dlatego na tak dużej części młodych adeptów hala w Zabrzu robiła takie wrażenie. Na co dzień ani nie trenowało się w takich halach, ani się nie grało. Miałem to szczęście, że wspólnie z drużyną dwukrotnie wywalczyłem tytuł mistrza Polski w minisiatkówce - powiedział reprezentant Polski.

MINISIATKÓWKA.PL: Dzisiaj jest pan ważną częścią reprezentacji Polski, olimpijczykiem z Tokio. To prawda, że w przeszłości miał pan okazję brać udział w rozgrywkach minisiatkówki?
ŁUKASZ KACZMAREK:
Tak, brałem udział w rozgrywkach minisiatkówki. W tamtym czasie były to ogólnopolskie mistrzostwa organizowane przez Polski Związek Piłki Siatkowej. Dopiero później w ich organizację zaangażowała się firma Ferrero Polska i rozgrywki zaczęto określać nazwą Kinder+Sport. Osobiście miałem okazję grać w Wielkim Finale w Zabrzu.

Jak wspomina pan te rozgrywki?
ŁUKASZ KACZMAREK:
Myślę, że nie powiem niczego nowego. W turniejach minisiatkówki grał, m.in. Tomasz Fornal i Jakub Kochanowski, którzy również wspominali swoje finały w Zabrzu. Podobnie jak na nich, tak i na mnie, ogromne wrażenie zrobiło pierwsze wejście do obiektu. Wielka hala i bardzo duża ilość boisk, na których grały najlepsze drużyny z całej Polski. To jest coś, czego nie da się zapomnieć. Towarzyszyły nam młodym zawodnikom ogromne emocje. Warto podkreślić, że za moich czasów w Polsce nie było tak wielu ogromnych obiektów sportowych. Oczywiście były, ale w kilku większych miastach. Dlatego na tak dużej części młodych adeptów hala w Zabrzu robiła takie wrażenie. Na co dzień ani nie trenowało się w takich halach, ani się nie grało. Miałem to szczęście, że wspólnie z drużyną dwukrotnie wywalczyłem tytuł mistrza Polski w minisiatkówce.

W jakich kategoriach?
ŁUKASZ KACZMAREK:
W kategorii "2" i "3" chłopców. Jeśli dobrze pamiętam, to w kategorii "4" chłopców ostatecznie uplasowaliśmy się na 5. miejscu. Niezwykle miło to wspominam. To była niesamowita przygoda życia. Można powiedzieć, iż historia zatoczyła koło. Ja swoje sukcesy święciłem z trenerem, który jest moim wujkiem z Międzyrzecza. Aktualnie trenuje on swojego syna, który również zdobywa medale. Ostatni wywalczył dwa lata temu właśnie w Zabrzu.

Czy pamięta pan może jakiegoś zawodnika, który grał również w Zabrzu, a teraz dalej gra w siatkówkę lub występuje na parkietach PlusLigi?
ŁUKASZ KACZMAREK:
Wydaje mi się, że mojego rocznika 94 nikt poza mną nie występuje w polskich rozgrywkach. Jednak tak jak powiedziałem wcześniej, osobiście bardzo miło wspominam te rozgrywki. Dodam tylko, że te kilkanaście lat temu nie były one tak reklamowane i promowane. Teraz sam je obserwuje i doskonale widzę, co się zmieniło. Rozgrywki KINDER Joy of moving stały się bardzo profesjonale wraz z całą ich organizacją. Z tego co wiem, to też zmieniły się nieco zasady rozgrywania Wielkiego Finału. W moich czasach województwo reprezentowało znacznie mniej zespołów, a teraz jest ich dwa razy więcej. To akurat bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ więcej dzieci ma szansę przeżyć wyjątkową przygodę. Do tego dochodzą atrakcyjne nagrody. Dwa lata temu zwycięzcy byli obecni na Memoriale Wagnera w Krakowie. Mieli możliwość wyprowadzić na boisko kadrę Polski oraz inne uczestniczące w turnieju zespoły, a także uczestniczyć w zamkniętym treningu. Dla tak młodych ludzi, to są niesamowite chwile i wspomnienia, które będą przywoływać w swojej pamięci przez długie lata.

Zgodzi się pan, że sukcesy reprezentacji Polski przyciągają właśnie młodych ludzi do siatkówki?
ŁUKASZ KACZMAREK:
Oczywiście, że tak! Chcę mieć taką nadzieję, że właśnie sukcesy reprezentacji Polski przyciągają młodych ludzi do siatkówki. To bardzo popularna dyscyplina sportu w naszym kraju. Do tego praktycznie z każdej imprezy sportowej przywozimy medale. Zawsze możemy liczyć na ogromne wsparcie kibiców, a pod względem organizacyjnym również bardzo dobrze wypadamy na arenie międzynarodowej. To wszystko przekłada się na wspólny sukces Polskiej Siatkówki.

Autor: Katarzyna Porębska, fot. Piotr Sumara