Mateusz Masłowski: brązowy medal Kinder+Sport cieszy mnie do dzisiaj

- Praktycznie przez całą Szkołę Podstawową skupiałem się tylko na turnieju Kinder+Sport. Zawsze trenowałem z wiarą i chęcią grania w tych zawodach. Niestety nigdy nie udało się nam wygrać tych rozgrywek. W kategorii dwójek zajęliśmy 4. miejsce. W trójkach poszło nam jeszcze gorzej, bo dopiero 9. lokatę, ale za to w ostanim turnieju, w najstarszej kategorii zdobyliśmy brąz, co sprawiało nam wtedy ogromna frajdę i cieszy aż do dzisiaj - mówi Mateusz Masłowski, reprezentant Polski i libero Cerrad Czarnych Radom.

minisiatkowka.pl: Za panem trudny sezon w barwach Asseco Resovii Rzeszów. Kibice liczyli na znacznie lepszy wynik. Jak z perspektywy czasu ocenia pan zakończone rozgrywki?
Mateusz Masłowski: Nie ma co ukrywać, że to był najcięższy i w sumie najsłabszy sezon podczas mojej dotychczasowej przygody z siatkówką. Czasami takie sezony są bardziej potrzebne, niż takie w których wygrałoby się wszystko. Po takich rozgrywkach zaczyna się patrzeć na wszystko z innej perspektywy.

Po sezonie przyszedł czas na zasłużony odpoczynek, a teraz przygotowania do Uniwersjady w Neapolu. Ponownie założy pan biało-czerwoną koszulkę.
Mam nadzieję, że tak będzie. Póki co, ciężko trenujemy na zgrupowaniach i walczymy o to, żeby być w jak najlepszej dyspozycji.

Jak zaczęła się pana przygoda z siatkówką?
Gdy miałem 10 lat poszedłem na pierwszy trening siatkarski, a wcześniej grałem z bratem na trzepaku pod blokiem.

Pamięta pan skąd wziął się pomysł, żeby wziąć udział w turnieju Kinder+Sport?
Regularne treningi zacząłem od czwartej klasy Szkoły Podstawowej i nasz trener stwierdził, że warto abyśmy spróbowali swoich sił, grając przeciwko innym drużynom. W ten sposób trafiliśmy do rozgrywek Kinder+Sport. Udało mi się pojechać do Zabrza, co było dla mnie wielką przyjemnością i nagrodą.

Jak wspomina pan te rozgrywki? Podczas turnieju w Zabrzu udało się panu wywalczyć jakiś medal?
Wspominam je bardzo dobrze. Praktycznie przez całą Szkołę Podstawową skupiałem się tylko na turnieju Kinder+Sport. Zawsze trenowałem z wiarą i chęcią grania w tych zawodach. Niestety nigdy nie udało nam się wygrać tych rozgrywek. W kategorii dwójek zajęliśmy 4. miejsce. W trójkach poszło nam gorzej, bo dopiero 9. lokatę, ale za to w ostatnim turnieju, w najstarszej kategorii zdobyliśmy brąz, co sprawiało nam wtedy ogromna frajdę i w sumie cieszy aż do dzisiaj.

Z perspektywy czasu udział w takim turnieju, to duże przeżycie dla tak młodego zawodnika?
Myślę, że tak. Powiedziałbym, że nawet bardzo duże. Tak jak już wcześniej wspomniałem, myśleliśmy o tym turnieju cały czas. Cały rok ciężko trenowaliśmy, aby sprawdzić się z naszymi rówieśnikami z całego kraju.

Uważa pan, że takie turnieje są potrzebne?
Moim zdaniem jest to najlepsza rzecz jaka mogła powstać dla młodych sportowców w tym przedziale wiekowym. Jest to dodatkowa motywacja do cięższych treningów i przy okazji możliwość poznania nowych kolegów i wdrażania się w tę całą karuzelę siatkarską.

Jak zachęciłby pan dzieci i młodzież do udział w turniejach Kinder+Sport? Dlaczego warto zgłaszać się do takich zawodów?
Jeśli chcą przeżyć niezapomniane chwile i mieć co wspominać przez wiele lat, to jest na pewno najlepsza opcja. Z pewnością duża ciekawsza, niż siedzenie całymi dniami przed komputerami, czy konsolami!

Przypominamy, że tegoroczne Ogólnopolskie Mistrzostwa w Minisiatkówce o Puchar Kinder+Sport zostaną rozegrane 24-26 czerwca 2019 roku w Zabrzu. Organizacja tego turnieju nie byłaby możliwa bez wsparcia Ślaskiego Związku Piłki Siatkowej, MOSiR Zabrze, a także Ferrero Polska. Patronat honorowy nad turniejem objęło Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej.



Autor: Katarzyna Porębska, fot. FIVB